T-Mobile to korporacja. Dubstep to Anarchia.

Teksty

Jak się domyślacie przeczytałem artykuł pod tytułem Polski dubsptep, czyli elektrowstrząsy na stronie T-mobile Music (co to kurwa jest T-mobile Music ?). Aha. To teraz T-Mobile, największy w Polsce operator sieci komórkowej zainteresował się muzyką elektroniczną? Brakuje wam klientów w przedziale wiekowym 16-25? Co dalej? McDonald’s Music Academy? KFC Radio Show? Będziecie to łykać? Wybaczcie irytacje ale jak korporacja może pisać o jednym z najbardziej podziemnych, anty-systemowych, anarchistycznym wręcz gatunku muzyki elektronicznej ?

Jeśli przeczytaliście tekst to znaczy, że już wiecie. Nie może. Bo nie wyjdzie z tego nic dobrego.
Mimo, że młody ze mnie szczun to zdążyłem być świadkiem swoistego rodzaju narodzin Dubstepowego zamieszania w Polsce. Z racji mojej Poznańskości pierwszy raz trafiłem na basową imprezę w świętej pamięci klubie Inner Spaces. Był to jeden z poniemieckich (poprawcie mnie jeśli się mylę) bunkrów, który pozostał w mojej pamięci najlepszym, rzeczywistym odzwierciedleniem pojęcia Rave. Tam właśnie, po raz pierwszy zetknąłem się na żywo z muzyką, którą interesowałem się od mniej więcej 2007 roku. Tam też, po raz pierwszy przekonałem się, że do jej odtwarzania potrzebne są specjalne, unikalne warunki, których nie zapewni ŻADEN klub „muzyczny”. Ostatnią rzeczą o której się tam przekonałem to fakt, iż Dubstep to nie tylko muzyka, lecz specyficzny, psychofizyczny stan uczuć (Kojarzycie pojęcie Nirvany, nie?).

Organizatorem owej imprezy był Poznański kolektyw Dubside, w skład którego wchodził: Miz, Aniou, Grabadub oraz Lutek (wcześniej również Collie Weed). T-Mobile nie dotarło do Poznania… Chłopaki od początku wiedzieli z czym to się je i zdawali sobie sprawę ze wszystkich potrzebnych do wprowadzenia ludzi w „Dubstep” elementów tj. dużego soundsystemu dostrojonego specjalnie na odtwarzanie niskich częstotliwości, charakterystycznego, niepopularnego pomieszczenia, które zniesie jego działanie, dwóch gramofonów, miksera oraz sterty przywiezionych z zagranicy winylowych płyt.

 Nie ma się co oszukiwać. Dubstep jako gatunek muzyki elektronicznej to mroczny, powolny, prymitywny wręcz pochód lini basu (przeważnie fala sinusoidalna), która zajmuje większą część miksu utworu a towarzyszy mu niezbyt żwawy, powoli bujający, transowy bit. Rozumiecie do czego zmierzam ? Chciałem wyjaśnić całe Dubstepowe zamieszanie. Wojnę „Starych” z „Młodymi”. Konflikt ewolucji z korzeniami.
Zacząłem od ekipy Dubside, gdyż uważam, że w Poznaniu są JEDYNYMI (poza Grabadub’em, członkiem Dubside, który rozkręca z powodzeniem własną markę o nazwie New Bass Order) organizatorami imprez o charakterze Dubstep. Dlaczego jedynymi ? Bo żadna z innych ekip organizujących imprezy, na których promujących plakatach dumnie widnieje owe słowo tak na prawdę nie gra takiej muzyki. 

 Problem leży, najprościej rzecz ujmując w nazewnictwie. Przyjęło się, że każda muzyka oscylująca w tempie z przedziału 135- 145 BPM to Dubstep. Błąd. Gdyby nazwać popularne „wiertarki” inną nazwą nie było by żadnego konfliktu. Każdy grzecznie robił by swoje a resztę miał w dupie. Imprezowicz nie zachodził by w głowę czy usłyszy dziś Glitch-Hop, Wiertła czy Dubstep. Promotorzy nie żarli by się kto jest Ojciec Chrzestny a kto Małolat. Było by łatwiej.Na imprezie Dubstepowej gra się od początku do końca Dubstep. Chcesz Jungle bo Ci zamula ? Idź gdzie indziej. Chcesz „coś szybszego” ? Weź sobie speeda. Chcesz Skrillexa ? Wypierdalaj. Tak, tak Panie i Panowie. Nadal uważam, że prawdziwy Dubstep to zjawisko niszowe, niepopularne, trudne do uchwycenia. Większość ludzi w Polsce zajmujących się tą dziedziną (promotorzy, producenci) doskonale o tym wiedzą. To ich w tym jara. Charakter buntu, prawdziwego podziemia, anty-systemowy wyraz, opozycja do mainstreemu, brak przesadnej sławy czy rozpoznawalności mordy to rzeczy, w które wierzą.

 W komentarzach do wspomnianego artykułu pojawiają się pytanie o organizacje takie jak WHAT EVENTS, LUBISZ TO! czy FOXFOLE(zostając w poznaniu rzecz jasna). Otóż te ekipy nie zajmują się organizacją imprez Dubstepowych. Osobiście darzę tych facetów ogromnym szacunkiem i podziwiam ich zdolność do przyciągania ludzi lecz nic nie wiadomo na temat organizacji przez te załogi imprez Dubstepowych. Jestem przekonany, że zgodzą się oni z moją teorią na temat problemu z nazewnictwem i gdyby tylko istniała inna nazwa określająca gatunek muzyki, którą grają na pewno by ją przyjęli.

Przepraszam za lokalny charakter artykułu. Rodzima scena jest mi poprostu najbardziej znana. Myślę jednak, że sytuacja jest analogiczna w innych miastach. T-mobile uważa również, że producentom źle, że narzekają, że nie ma publiki, że poziom produkcji za niski. Chuj im w dupę! Nie jestem sekciarzem, kapłanem ani głosicielem słowa Dubstepowego. Nie będę nikogo edukować. Nie wiesz co to? Trudno. Szkoda mi czasu na przekonywanie cię, że muzyka, której słuchasz to nie Dubstep. Nie zależy mi. Robię swoje, nie patrze na innych. Gdyby każdy podążał według tej zasady, życie było by prostsze.

Przed zakończeniem wywodu dam jeszcze dowód na to, że polscy producenci działają, mają się dobrze a ich poziom nie odbiega od zachodu.Aaa… no tak. T-mobile wspomniało przecież o polskim Grime’ie. W ich imieniu przepraszam Kasierra, założyciela bloga MY HOOD IS GRIMEY, inicjatora i promotora polskiego Grime’u w polsce oraz WuZet’a, człowieka, który jest żywym dowodem na to ,że polska jest gotowa na wszystko.

Przepraszam również wszystkich, którzy na terenie naszego kraju zajmują się Dubstepem a nie zostali tutaj wymienieni. Uprzejmie proszę o pozostawienie w komentarzach śladu po sobie. Wrzucę każde dobre nagranie do artykułu.

Peace! 

Reklamy

16 uwag do wpisu “T-Mobile to korporacja. Dubstep to Anarchia.

  1. Słowo harpagan stosuje się do określenia kogoś, kto jest porywczy, pełen energii a zarazem zachowuje się jak szaleniec. Wyraz ten może służyć również jako komplement (patrz-przykłady).-Jak Ci się to udało ? Ale z ciebie harpagan.-Haha ! Patrz jaki harpagan !-Harpaganisz, bracie !:) Do usług!

  2. zgadzam się- ale problem z nazewnictwem tych okolic gatunkowych pojawił się jeszcze przed inner spaces, które dla mnie już było wydarzeniem 'mainstreamowym' jak na tamte czasy, bo był tam cały Poznań, a nie tak jak kiedyś – po 40 osób. I na tej imprezie też już był "nie-dubstep" przecież 🙂 nadal jednak kiedy zgrywam Nanobyte ze Staggą przechodząc na Bar9 czy Habstrakta mówię o mixie dubstepowym. Dla mnie to jest dubstep. Każdy trochę inny, ale dubstep. Nie zmienia to jednak faktu, że czuję/czujemy, że gram coś innego, ale jak to określić? Gramy muzykę bassową o krok do przodu inspirującą się dubstepem, czy jak? nie wiem jak to nazwać- najbliżej do dubstepu. Nikt nikomu nie chce kraść nazwy przecież. Abstrahuje tu od glitch-hopu, czy bassfunku, bo to zupełnie inna bajka. Równie bardzo irytują mnie eventy otagowane od góry do dołu dubstepem, czasem jestem na takie bookowany i zawsze na to zwracam uwagę organizatorom. Zwróć też proszę uwagę, że nie piszemy nigdy "KILL DA CHILL – najlepsza impreza dubstep! dubstep blabla dubstep dubstep !"- mówimy o muzyce bassowej. Denerwuje mnie jednak, że mówi się, że w tym co gramy "nie ma bassu" – gówno prawda- każdy kto zna choćby podstawę teorii producenckiej, zasadę "przysłaniania" się częstotliwości wie, że wysokie i średnie przykrywają bassy, bo są łatwiej słyszalne, co nie oznacza, że ich tam nie ma – ścinasz HI oraz MID i zostaje LO, który wcale nie jest 'słabszy' niż w numerach Vivka, czy Sleepera. Jednakże – moim zdaniem w 80% wypowiedzi w stylu Twojej chodzi tak na prawdę o przywołanie wspomnień – "nie jestt tak jak kiedyś,kiedyś to bylo lepiej" – za 4 lata bedzie się tak mówiło o 2012 🙂 rozumiem to bo dokładnie tak samo to wspominam! ale patrze przed siebie, a nie za siebie. Nawiązujesz do pewnego KLIMATU, który wytworzył się w okół rodzaju muzyki, ale nie definiuje on samych ram gatunku! Zobaczcie – kiedyś Rusko i Caspa to byli "ci żli" bo wyszli z "piwnic do parku" i zaczęli robić dubstep mniej mroczny, bardziej energiczni – teraz wszyscy pastwią się nad skrillexem, bo on najdalej odpłynął- lecz nadal – ma fach producencki, robi co innego, ale ma skilla – wszyscy producenci to mówią. Dlaczego on może przybić sztame z Malą na scenie, a w Polsce jest to tak bardzo "FOPA!"? Pomijając już to, że ten emo skurwiel gra tez Buriala czy Kryptic Mins na największych festiwalach świata. On już jest po czubek głowy w mainstreamie,to wiedzą wszyscy. A, no i jeszcze wczoraj nazywaliśmy się FoxHole, a nie FoxFole 😉 Pozdrawiam !

  3. dałeś zły link do fanpage lubiszTo! Ten który napisałeś to jakiś fanpage o laskach.TO SĄ POPRAWNE ADRESY:www.lubiszto.orghttp://www.facebook.com/lubiszTo.orgbtw dlaczego uważasz że oni nie robią eventów dubstep? Jestem stałym bywalcem ich imprez, trzymają poziom techniczny na najwyższym poziomie. Wg Twojej tezy Emalkay, Subscape, Reso, Goth Trad, Flux Pavilion, Jazzsteppa, Cookie Monsta, chrispy, dubba jonny to nie dubstep? to tylko niektórzy zagraniczni artyści z ich imprez.PozdrawiamRafał

  4. Muszę się nie zgodzić w kwestii "ilości" basu w poszczególnych utworach. Każdy dłużej pracujący w studio nagrań człowiek, powie Ci, że istnieje coś takiego jak "pole miksu". Jest to zakres wszystkich częstotliwości jak i stosunek każdej z nich do siebie na wzajem. Chcąc uzyskać miks idealny musimy obcinać pewne częstotliwości w danych instrumentach (ścieżkach, syntezatorach) a podbijać inne. Należy pamiętać o równowadze idealnej. W muzyce, którą omawiam w powyższym artykule łamana jest zasada "miksu idealnego". Bas wykracza poza swoje ramy i zajmuję znaczną część miksu. Wszystkie inne instrumentu (bit, syntezatory, przeszkadzajki) są miksowane o wiele ciszej. Muzykę wiercącą produkuje się trochę inaczej. Opiera się ona bowiem na częstotliwościach średnio-niskich. To one są eksponowane i podbijane najmocniej przez co wiertło nabiera mięsa, pazura, głębokości. Ten zabieg wytłuszcza dodatkowo bit. Bas musi być cichcszy by nie "zamulał" częstotliwości średnio-niskich. Postaram się udostępnić niebawem biblię wszystkich osób zajmujących się miksowaniem: "Mixing with Waves". Tam naukowy dowód na prawdziwość moich słów. Co do klimatu… Zgadzam się. Uważam, że jest on nieodłącznym elementem tej muzyki. Nie jest to ulotne wspomnienie lecz sposób w jaki powinno się ten gatunek przedstawiać odbiorcą (przecież nie puścisz znajomym swojego nowego kawałka na laptopie 😉 ). Co do Lubisz to. Poprawiam link (Heh, strona z dupeczkami :P). Oprócz Goth-Trada (który nie grał w poznaniu) nikt z wymienionych nie zajmuje się już dubstepem. Podtrzymuje sprzeciw. Peace!

  5. "nikt z wymienionych nie zajmuje się już dubstepem."no proszę Cie, nie zgadzam się. Jeśli mówisz że czołowi przedstawiciele "starej szkoły", autorzy dubstepu w najczystszej postacie jak Emalkay czy Subscape nie zajmują się już dubstepem to kto Twoim zdaniem jest prawowitym producentem prawdziwego dubstepu?pozdrawiamrafałswoja drogą, fajne dupy tam mają

  6. no ale wiesz, moim zdaniem sprowadzasz dyskusję o dubstepie na zly tor. Odnoszę wrażenie że Twoim zdaniem "prawdziwy " producent dubstep to ten który zaczął wcześniej. Rafał

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s