Sinus Rozmawia z AnnV

Bez kategorii, Rozmowy

Wywiad z AnnV w imieniu Sinus Academy przeprowadziła ANIIS.

AnnV

-No to zacznę standardowo, jaki był twój pierwszy kontakt z muzyką?

Kontakt z muzyką mam od urodzenia.
Wychowywałam się na MTV – to były czasy kiedy jeszcze nie było Internetu. Uwielbiałam
całymi dniami ładować w siebie całą komercyjną papkę, która wtedy była na czasie (śmiech).
Już w przedszkolu zabawiałam rodziców, siostrę, wujków i dziadków swoimi występami
wokalnymi zarówno w domu (mieszkaliśmy w 8 osób w 3-pokojowym mieszkaniu) jak i na
przedszkolnej estradzie. W wieku 7 lat rodzice posłali mnie do szkoły muzycznej, za co jestem
im bardzo wdzięczna, ponieważ dało mi to możliwość świadomego kształcenia słuchu. Jednak
nie mogłam się w niej odnaleźć. Pomimo bardzo dużej wrażliwości muzycznej, niezbyt dobrze
szło mi granie na skrzypcach – uwielbiałam fortepian, ale ze względu na zbyt małe dłonie
przydzielono mi właśnie klasę instrumentów smyczkowych. Poza tym, nie cierpiałam muzyki
poważnej, a edukacja muzyczna niestety opiera sie tylko na niej, co stanowi wielką barierę dla
rozwoju i może powodować wielkie zniechęcenie.

-Uważasz zatem, że szkoły artystyczne albo właściwie nie powołani do tego nauczyciele,
mogą zabić kreatywność?

Nie uważam, żeby zabijały kreatywność – tego nie da się zrobić! Co najwyżej nie pozwalają
na jej rozwój, lub szybszy rozwój. Opierają się na muzyce poważnej, rozpływają się nad jej
formą i życiorysami twórców (coś najbardziej nudnego na świecie) i techniką grania. To są
szkoły dla tych, którzy chcą zostać później wirtuozami instrumentów. Szkoły muzyczne nie
rozwijają zupełnie wrażliwości muzycznej, rozumienia muzyki w sensie filozoficznym czy raczej
emocjonalnym. Jedynie grę na instrumencie, co należy uwzględnić z wielkim szacunkiem –
wymaga ona ogromnej wrażliwości i stopienia się z tym narzędziem. Ale chyba tylko to.
Szkoła muzyczna ogólnie mnie zniechęcała. Podczas występów miałam wielką tremę – to
nie był lęk przed publicznością – dziś go nie mam – lecz brak wiary we własne możliwości i
świadomość, że coś nie idzie mi tak jak powinno, bo nie czułam tego całym sercem. Spełniałam
się jednak w domu podczas codziennego grania na pianinie, kiedy aranżowałam utwory
słuchanych przeze mnie wtedy wykonawców rozrywkowych.
Podczas ostatniego koncertu w klasie ósmej szkoły podstawowej, zamiast zagrać repertuar
przewidziany mniej lub bardziej przez program szkoły, postanowiłam złamać ten standard
i wraz z przyjaciółką Sylwią Szymańską przygotowałyśmy na dwoje skrzypiec aranżację
“Unforgiven” Metallica – ludzie nie wiedzieli co się dzieje. Miałyśmy ogromną satysfakcję.
Można powiedzieć, że tutaj zaczęła się przygoda, ponieważ skreśliłam pewien schemat, którym
mozolnie podążałam wcześniej, a zakiełkowała we mnie świadomość tego, że muzyka mnie
naprawdę kręci. Potrafiłam też godzinami codziennie wieczorem z moją siostrą Julią grać na
gitarze i śpiewać nasze ulubione piosenki, szczególnie Alice In Chains oraz Pearl Jam. Następnie pojawiła sie roczna przerwa. Tęsknota jednak popchęła mnie do podjęcia decyzji
o dalszej edukacji, lecz tym razem moim instrumentem stała się perkusja. Udało mi się
wytworzyć prawdziwą więź pomiędzy umysłem, sercem oraz instrumentem, który nareszcie
stał się środkiem ekspresji mnie samej. II stopień szkoły muzycznej jednak również mnie
znudził, dzięki takim przedmiotom jak formy, czy harmonia, które sprowadzały muzykę (znów
poważną oczywiście, bo innej się nie słucha w szkole) do kwestii matematyki. To było dla
mnie nie do pomyślenia i nie do wytrzymania. Kolejny kontakt z muzyką miałam podczas
robienia licencjatu z reżyserii dźwięku i tutaj pojawiła się iskra zapalająca dla mojej obecnej
działalności producenckiej. Podczas kolejnych studiów z filozofii, powróciłam jednak do grania
na, uwaga, skrzypcach!. Miałam swoje, rodzice kupili mi je z myślą, że może kiedyś sobie
pogram – nie wiem co ich do tego skłoniło (śmiech). A jednak. Granie w Kameralnej Orkiestrze
Uniwersyteckiej sprawiało mi nie tyle radość, co umożliwiło wykorzystanie mojego zapału do
kompozycji i aranżacji. Podczas koncertu noworocznego wykonaliśmy jeden z utworów mojego
autorstwa – “Eruht” – na smyczki i kotły (mój ulubiony instrument perkusyjny). Powoli zbliżałam
się do tego, czym zajmuję się teraz, czyli komponowania i samodzielnej produkcji. Potem chyba
była dłuższa przerwa, interesowałam się bardziej filozofią i jogą, niż muzyką. Dziś, wszystkie te
trzy dziedziny są dla mnie równie istotne.

-Czy pamiętasz kiedy stałaś się świadomym odbiorcą muzyki?

Moja świadomość z początku była bardzo nieświadoma. Mtv, radio i to co było na tacy. Nie
padną tutaj żadne zaszczytne nazwy w stylu Pink Floyd, czy Queen, chociaż u mnie w domu
się tego słuchało. Do dziś nie wiem do końca, czym się kieruję, jeśli stwierdzam, że coś jest
dobre czy nie. Po prostu musi chwytać za serce, albo emocje – musi kręcić, to chyba najlepsze
określenie (z Julią oceniałyśmy intensywność emocji poprzez ilość noży wbitych w brzuch,
tak…). Czyli najpierw był pop, później rock, grunge (ale nie Nirvana, ich jakoś pominęłam),
metal, szczególnie kołysał mnie death metal, a następnie poprzez industrial, gothic, Marilyna
Mansona, electro doszłam do czystej elektroniki. Muszę wyodrębnić Mansona, ponieważ za
swoich dobrych czasów, czyli do płyty “Holy Wood”, miał na mnie ogromny wpływ zarówno pod
względem emocjonalnym jak i muzycznym. Teraz słucham wszystkiego, szczególnie jazzu i
ethno-transu.

– Kiedy rozpoczęłaś komponować własną muzykę oraz zaczęłaś korzystać z niej jako
medium?

Od dzieciństwa chodziłam i coś tam sobie nuciłam i albo pozostawało to w mojej głowie albo
zostało później zaaranżowane na fortepian.
Mam kilka kompozycji, naprawdę bardzo starych i tylko w postaci zapisu nutowego.

-Na jakich programach pracujesz podczas produkcji muzyki?

Na początku pracowałam na Fruity Loops, obecnie na Ableton Live. Używam również skrzypiec,
bębnów, nagrywam sample na mikrofon, to taka pozostałość po fascynacji industrialem, no i
oczywiście śpiewam. Cała muzyka pochodzi organicznie lub syntetycznie ze mnie.

-Czy wyzwaniem było opanowanie ich a może działałaś pod wpływem tak
silnych motywacji, że rozwój przychodził bez większego wysiłku?

Myślę, że nie znam tych programów w całości. Korzystam z nich na tyle ile są mi potrzebne.
Nie jestem typem, którego twórczość podąża za wynalazkiem, czyli nie poświęcam godzin, lat
na grzebanie w programie, czytanie tutoriali, by zobaczyć co można tam zrobić. Nie jestem
absolutnie fascynatką swoich narzędzi, wręcz przeciwnie, potrafią mnie bardzo wnerwiać,
gdy procesor nie nadąża za moimi myślami (tutaj znów chętnie porównam to do gry na
instrumencie, gdzie podobne rzeczy się nie zdarzają). To te programy są dla mnie, nie na
odwrót. Jestem również bardzo “minimalna”, czyli nie lubię zakopywać się w możliwościach. To
chyba pozostałość po graniu na instrumencie, jest nim teraz program i komputer. Poznanie
programów w moim przypadku odbywa się poprzez eksperyment. Siadam, robię utwór,
wszystko poznaję podczas pracy.

AnnV cover

-W jaki sposób pracujesz nad utworami? Czy działasz według jakiejś stałej koncepcji/
planu?

Są dwie stałe koncepcje: albo powstaje najpierw beat, który prześladował moje myśli od
jakiegoś czasu i nie pozwala mi spokojnie iść ulicą; albo jest to linia wokalna, którą powtarzam,
powtarzam, aż w końcu dam jej ujście w utworze.

– Potrafiła byś nazwać swoją muzykę?

Nie jest to do końca smutek, może raczej melancholia, która “wyłazi” z głębi podświadomości.
A może ja jestem tak mroczna, że nawet tego nie widzę (śmiech). Wiesz, ja wiele razy starałam
się zrobić optymistyczny utwór (generalnie jestem optymistką, czasem naiwną wręcz), ale
zawsze “wtryni” mi się jakiś dysonans, bez tego nie potrafię – musi coś zgrzytnąć trochę nie
w ten riff lub jakoś inaczej. Nie cierpię, kiedy wszystko jest takie proste i klarowne – nie budzi
wtedy odpowiednich emocji, bo jakieś na pewno, ale chyba nie o te mi chodzi. Muszą pobudzać
do myślenia, pozostawiać coś, choćby ślad. Nie chciałabym na siłę nadawać nazwy. To takie
zboczenie krytyków muzycznych, że nie wystarczy im nazwa zespołu, czy projektu (projektu
– takie modne słowo ostatnio – wszystko jest projektem, to chyba wynika z multimedialności
sztuki i ciężko mówić już o zespołach, bandach, itd.). Kiedy pojawia się coś nowego na przykład
w muzyce rockowej, to od razu tworzy się nowy gatunek i dzięki temu stwarza się możliwość
innym do kopiowania tego “nowego gatunku”.

-Wydałaś już jeden album i 3 epki we Włoskiem labelu Le Galassie di Seyfert. Jak to się
stało, że ten Label?

“The world is so tempting” to był utwór, który został zremixowany przez Synth Aliena i
wydany przez Le Galassie di Seyfert, dlatego na mnie wpadli. Byli pierwszą wytwórnią, która
zaproponowała mi współpracę a stało się to bardzo szybko, bo już po roku odkąd zaczęłam
oficjalnie pokazywać swoją muzykę (wtedy obowiązkowy był portal społecznościowy myspace,
dziś facebook, którego nie cierpię, nawet nie mam prywatnego). No więc dlaczego by nie
spróbować? Ich propozycja i tak była dla mnie zaskoczeniem, ponieważ wcale nie uważałam,
że materiał był doskonały i gotowy do wydania. Im się spodobał. Uznałam, że jeśli mogę je
wydać chociażby w postaci mp3, zamiast trzymać tylko na komputerze, to tak zrobię, a czemuż
by nie?

-Wystąpiłaś między innymi na madeinpoznan.noc, Krzyk Maszyn, Misietupodoba.
Lubisz występy publiczne? jak słuchacze odnajdują się w twoich dźwiękach?

Bardzo lubię grać na żywo i traktuję to cholernie poważnie, bez względu na to ilu osób się
spodziewam. Granie przede wszystkim musi sprawiać mi radość, dlatego nie znoszę kiedy
nie mam dobrego odsłuchu, ponieważ wtedy mam wrażenie, że ludzie słyszą to co ja. Ciągle
nie mogę się przyzwyczaić, że podczas koncertu, po mojej stronie muzyka nie brzmi tak
subtelnie jak u mnie w domowym studio i trochę mi to przeszkadza. Jeszcze mnóstwo pracy i
doświadczenia jest mi potrzebne.

 

-Mieszkasz teraz w Londynie, czy uważasz, że w Polsce jest mniej możliwości rozwoju…
Jakie dalsze plany muzyczne AnnV?

Do Londynu przeprowadziłam się dopiero 2 października tego roku, dlatego cały czas jestem na
etapie urządzania. Tutaj zamierzam realizować projekt solowy jak i nowopowstały.
W czerwcu powstał dwuosobowy projekt z moim udziałem, który jeszcze nie został nazwany.
Paulina Szczepaniak zasiądzie za elektroniczną perkusją, a ja uzupełnię rytm swoim wokalem
oraz elektronicznym ambientem.

-Co sądzisz o kondycji polskiej muzyki elektronicznej?

Szczerze mówiąc nie wsłuchuję się w polską muzykę – jestem ignorantką – wiem.

-Czy uważasz, że stosunkowo mało kobiet tworzy muzykę elektroniczną, jeśli tak to jak
myślisz z czego to wynika?

Tak, stosunkowo mało kobiet tworzy muzykę elektroniczną.
Ale nie mam pojęcia z czego to wynika. Ja osobiście zawsze chciałam śpiewać. A muzykę
zaczęłam robić, żeby mieć do czego śpiewać, ostatecznie role się odwróciły i teraz raczej
uzupełniam muzykę wokalem, traktuję go jako instrument. Może inne kobiety wolą skupiać się
na jednym konkretnym instrumencie i śpiewaniu, może wolą pracę z grupą ludzi? Ja jestem
typem samotnika i poza moim nowym projektem – duetem, nie dopuszczam nikogo do swoich pomysłów – taka Zosia samosia. Chcę robić wszystko od początku do końca sama.

https://soundcloud.com/annv

http://www.lastfm.pl/music/AnnV

https://soundcloud.com/legalassiediseyfert

http://www.facebook.com/pages/AnnV/211523212235184

 

 

Sinus rozmawia z: Ptr1

Bez kategorii, Rozmowy

Przy okazji Vivimotion na której prezentowali się jedni z najlepszych twórców polskiej elektroniki, porozmawialiśmy z Piotrem Dąbrowskim. Na spokojnie, w Kluboksięgarni Głośna Ptr1 opowiada w jaki sposób tworzy, z czego składa się jego domowe studio a przede wszystkim gawędzi o swojej największej pasji – produkowaniu muzyki.

Sinus rozmawia z Jah Bass’em.

Bez kategorii, Rozmowy

1. Dlaczego taka muzyka ( Deep Bass Music ) Czym cię zainteresowała ?

Zanim na przełomie 2006-07 roku na poważnie zajawiłem się dubstepem przeszedłem naprawdę długą drogę w poszukiwaniu gatunku dzięki któremu będę mógł wyrazić siebie, a przy okazji czuć się w nim dobrze i swobodnie. Do tego czasu wciąż intensywnie poszukiwałem kotwicząc przy różnych stylach dłużej bądź krócej. Przewinąłem przez swoje zwoje tony elektroniki począwszy od hip-hopu , dnb, glitchu, downtempo, minimalu, dub-techno poprzez genialne projekty Alva Noto czy Franka Bretschneidera dla stajni Raster Noton czy Richarda Chartiera dla Line. Jarałem się japońską sceną noisową i pociły mi się ręce podczas odsłuchiwania Biosphere , ale tak naprawdę dopiero kiedy natknąłem się na pierwsze produkcje dubstepowe zrozumiałem , że tego szukałem, że to jest to. Przestrzeń , głębia , tempo, transowość, świeżość , cała atmosfera tworzyło dla mnie coś kompletnie nowego , coś z czym nie miałem wcześniej do czynienia. Nie pamiętam dokładnie pierwszego wałka dubstepowego jakiego usłyszałem , ale na pewno produkcje z kultowej stajni DMZ i samego ojca stylu Loefah były kluczowe w całej zajawce. Takie wałki jak Disko Rekah, Mud czy Root były kwintesencją gatunku, które nieźle namieszały mi w bani. Nie mniejsze wrażenie zrobił na mnie album From The Shadows wyprodukowany przez Cyrusa dla labelu Tectonic, a wydany w 2009 album One of Us chłopaków z Kryptic Minds umocnił mnie w przekonaniu, że samo słuchanie mi nie wystarcza … i wówczas zaczęła dojrzewać we mnie decyzja o zajęciu się tym w innym wymiarze.

2. Jak długo kolekcjonujesz wałki ? W jakich sklepach się zaopatrujesz w towar ?

Woski kolekcjonuję mniej więcej od początku 2010 r. Nie będę pewnie oryginalny jak powiem , że zaopatruję się u Macka (mash-up.pl) . To jedyna i najlepsza opcja w naszym kraju przede wszystkim dzięki temu , że Mack doskonale zna rynek i kuma ocb. Alternatyw w PL brak. Po za granicą od czasu do czasu w chemical-records.co.uk i redeyerecords.co.uk. Bywa , że coś wyskubię z discogs.com i dnrvinyl.co.uk .
W niedalekiej przyszłości mam nadzieję, że uda mi się w końcu wyskoczyć na diggin do woskowej doliny na londyńskie Soho.

3. Od kiedy grasz ?

Gram mniej więcej od tego samego momentu od kiedy zbieram woski – początek 2010r. Wówczas to podjąłem się zakupu setupu i zainwestowałem w technicsy i mixer Soundcraft Urei 1601 nie mając zielonego pojęcia czym i jak się to je. Katowałem, kombinowałem , aż w końcu zaczęło coś z tego wychodzić . Wiesz to było na zasadzie, że coś ci przeskakiwało w głowie i mówiłeś sobie … „aha , to o to chodzi?”. Miałem momenty zwątpienia, czasem myślałem, że już kumam , a potem znów pojawiały się wątpliwości, czy kiedyś to ogarnę i czy ma to sens … i w ogóle jak oni to robią? 😉 Ale determinacja i zajawka była silniejsza i po 8 miesiącach po pierwszym położeniu placka na deck wyszedłem z selekcją do ludzi.
Obecnie organizuję swój czwartkowy cykl PHAT THURSDAY angażując w nim krakowskich djs zorientowanych głównie na ambitną muzykę basową. Od listopada startuję z kolejnym cyklem PHAT SATURDAY , gdzie mam zamiar bookować djs i producentów z całej Polski i zagranicy. Miesiąc temu wstąpiłem w szeregi nieformalnej krakowskiej ekipy dubstepowej Nukru, co jest dla mnie niezwykle nobilitującym doświadczeniem.

4. Czy uważasz, że gramofony i mikser to instrument ? Można go porównać do np. perkusji ?

Zdecydowanie – tak! Wystarczy spojrzeć na dokonania takich turntablistów jak Q-Bert czy Kid Koala. Nie jest to jednak obszar na temat którego mógłbym szerzej się wypowiadać, a to ze względu na kompletnie inny charakter wykorzystania przeze mnie decków. Niemniej jednak chłopaki mają kosmos skilla i mogę słuchać ich i patrzeć na nich z rozkoszą godzinami 😉

5. Napisz coś o sobie i podaj wszelkie linki, które chciałbyś udostępnić.

Temat zasadniczo został już chyba wyczerpany 😉 Dzięki! Big up!

http://www.facebook.com/nukru

 

Sinus rozmawia z Paszczakiem.

Rozmowy

Oto na naszym blogu pojawia się nowy cykl. „Sinus rozmawia z:” to nieregularny podcast, którego gościem są ciekawe osobowości przyłapane przez nasz mikrofon w bardzo chilloutowych okolicznościach. Gawędzimy, śmiejemy się, dochodzimy do wspólnych wniosków w przyjemnej, „antywywiadowej” atmosferze.

Pszczak – Założyciel i inicjator kolektywu Foxhole433.

Dziś macie możliwość posłuchać rozmowy z Paszczakiem. Dowiecie się dużo o początkach Foxhole, pierwszych imprezach, Kill da Chill, kondycji Dubstepu w Polsce i wielu innych ciekawych rzeczach.Gorąco zapraszamy.

Muzyka pod wywiad:

Trolley Snatcha – Big Shot Mix

Slugabed – I made this mixtepe while riding really fast on my bicycle with tears streaming down my face Mixtape

Informacje na temat nadchodzącego Kill da Chill:

Facebook: https://www.facebook.com/events/155065317958010/

Muno: http://www.muno.pl/news/kill-da-chill-impreza-dubstep-stara-rzeznia-poznan-bilety/

Jeden z plakatów promujących imprezę.

Sinus rozmawia z Mielonym.

Rozmowy

Witam, witam. Jako, że nakręcenie wideo-tutoriala okazało się zadaniem znacznie trudniejszym niż myślałem na jego premierę trzeba będzie poczekać jeszcze kilka dni. Mam nadzieję, że uzbroicie się w cierpliwość.
Ściągając setki programów do nagrywania pracy pulpitu straciłem większość mojego owłosienia a pozostała resztka zmieniła kolor na siwy.

Gdy mocno się wkurwiam uleczyć może mnie tylko muzyka. Czym dłużej trwa tym bardziej się uspokajam więc nikogo nie powinno zdziwić, że najchętniej sięgam po DJ sety. Słuchając audycji poznaliście w jakimś stopniu mój gust. Bardzo mi miło zaprezentować dziś krótką rozmowę z człowiekiem o guście podobnym.

Panie i Panowie, oto Mielony.

1. Dlaczego taka muzyka ( Deep Bass Music ) Czym cię zainteresowała ? 

Już od początków szkoły średniej, ok. 7-8 lat temu rozpoczynając swoją zabawę w produkcję muzyki (bo inaczej nie można tego nazwać) chciałem stworzyć utwór w którym to właśnie bass grałby pierwsze skrzypce. Nie słyszałem nigdy wcześniej takiej muzyki jaka chodziła mi po głowie, dlatego próbowałem sam coś wykręcić. Po wielu staraniach jednak się poddałem ponieważ moje umiejętności producenckie daleko odbiegały od tego co chciałem uzyskać. Generalnie porzuciłem ten temat, jednak dziura muzyczna jaką w sobie czułem pozostała. Pewnego dnia – już na studiach, w akademiku u znajomego usłyszałem muzykę której tyle lat poszukiwałem. Od razu wiedziałem, że to jest to. Później dowiedziałem się że był to RSD – Pretty Bright Light i od tamtej pory zatonąłem w poszukiwaniu kawałków oraz stylu odpowiedniego dla mnie. To ta muzyka popchnęła mnie do zakupu gramofonów i kolekcjonowania winyli, ponieważ uważam, że tylko poprzez ten nośnik można uzyskać odpowiedni klimat tej muzyki.

2. Jak długo kolekcjonujesz wałki ? W jakich sklepach się zaopatrujesz w towar ? 

Hmm nie jestem do końca pewien, chyba jakoś 1,5 roku 2 lata? Mam kiepską pamięć. Przez ten czas zakupiłem wiele winyli z czego większość z nich leży teraz odłożone na bok – jest to efekt poszukiwania stylu, próby określenia siebie. Cały czas kupuje winyle, których nawet nie gram – czasem dlatego że zostawiam je na specjalne okazje, a czasem dlatego że po prostu sam nie rozumiem dlaczego je kupiłem 😉

Zaopatrywanie w winyle to bardzo ciekawa sprawa w naszym kraju. Oczywiście w Polsce przoduje sklep mash-up.pl gdzie kupiłem wiele płyt w ramach wspierania polskiego biznesu winylowego 😉 Jednak przerzucam się na chemicaluk.com – przede wszystkim jeżeli chodzi o nowości. Gdy mam ochotę na zakup jakiejś perełki do kolekcji wtedy discogs.com. Co do tematu kupna, jak i samych winyli w Polsce jest bardzo wiele do powiedzenia. Generalnie jest mi strasznie głupio gdy przy secie muszę pisać „100% VINYL”, ale cóż poradzić, jeżeli nawet przodownicy sceny wywodzący się z tego unikalnego klimatu składają teraz swoje mixtejpy na komputerach, to myślę że jednak z bólem bo z bólem, ale ta adnotacja jest wskazana.

3. Od kiedy grasz ?

Jeżeli chodzi o granie w klubach, to jeszcze nie grałem nigdy – choć bardzo bym chciał, ale chyba nie wiem jak się za to zabrać (nie chcę się nikomu narzucać). W domu gram od kiedy tylko kolekcjonuję, plus na kilku imprezach raczej w gronie znajomych.

4. Czy uważasz, że gramofony i mikser to instrument ? Można go porównać do np. perkusji ?  

Uważam, że tak – nie raz widzi się co ludzie potrafią wyczyniać z gramofonami, a jak już jest ich kilku i robią to na raz tworząc kawałek, jest to świetna sprawa. Jednak dla mnie gramofony są pewnym środkiem przekazu, między mną jako osobą, która chce przekazać ludziom muzykę, a odbiorcami. YouTube zdecydowanie nie wytwarza takiej atmosfery 😉

5. Napisz coś o sobie i podaj wszelkie linki, które chciałbyś udostępnić.  

Jestem Mielony. Poprzez granie spełniam swoje marzenie. Ciężko mówić o sobie, wolę grać muzykę.

Mój facebook: https://www.facebook.com/tenmielony
Soundcloud: http://soundcloud.com/mielony

Strona Segmentu (kiedyś „Segment Pojebów” – długa historia nazwy;)) – kolektyw który utworzyłem ze znajomymi, na początku – jak to często bywa – tak dla zabawy, jednak powoli przekształca się w coś poważniejszego.
Można powiedzieć, że to takie nasze wzajemne kółko adoracji Djów i producentów 😉 – daleko nam do profesjonalizmu innych ekip z Polski – ale wolimy to, niż nie robić nic. Segment nie jest ograniczony tylko do głębokiego dubstepu.
Generalnie są w nim ludzie którzy reprezentują cały przekrój muzyki elektronicznej – jest nawet ziomek co przychodzi ze swoim homemade subwooferem jak gram i lutownicą gdyby jego również homemade wzmacniacz nagle nawalił 😀

facebook: https://www.facebook.com/segmentpojebow
soundcloud (tutaj są zamieszczone produkcje uolota i zordona) – http://soundcloud.com/segmentmusic